poniedziałek, 22 lipca 2019

Recenzja magazynu Lego Friends 6/2019

Czerwcowy numer magazynu Lego Friends początkowo nie budził mojego entuzjazmu, głównie dlatego, że klockowy do niego dodatek ("Ratunek na morzu z robotem Zobo i chomikiem") wydawał mi się przypadkową zbieranina akcesoriów. Na szczęście okazało się, że nie do końca miałem rację, bo w rzeczywistości zestaw ma fabularny sens i pewną dozę wdzięku.




A zatem od razu przejdźmy do rzeczy najistotniejszych, czyli klocków. Już na wstępie uwagę przykuwa wdzięczny chomik Rumble i spieszący mu na ratunek Zobo. Zwierzak wygląda pociesznie i da się jako-tako wkomponować w proporcje tradycyjnego Lego (np. City), co zawsze w moich oczach jest atutem. Robocik z kolei ma bardzo prostą konstrukcję i mało wyszukane elementy składowe, ale jego wygląd jest spójny i czytelny. W dalszej kolejności zwrócimy też uwagę na dmuchane koło, deskę surfingową i wiosło (przydałyby się od razu dwa), choć nie są to elementy należące do rzadkich. Jednak dla mnie najbardziej obiecujące są komponenty składające się koło ratunkowe i wieżyczkę strażniczą. Ogółem zestaw prezentuje się nieźle, ma spory "bawialny" potencjał, a po rozłożeniu zmienia się w pokaźną garść użytecznych klocków. Szału może nie ma, ale jest to solidny dodatek.



Komiks skupia się na powodzi w Heartlake i związanych z nią perypetiach naszych bohaterek oraz występującego w roli rozbitka chomika Rumble. Wprawdzie sporo się tu dzieje, jest kilka nawiązań do głównego wątku Serca Morza i rasowy cliffhanger na końcu, ale historia mnie nie porwała. Opowieść zbytnio skupia się na akcji i niesie niewiele treści, a kilka rozwiązań wydało mi się wręcz groteskowych. Również technicznie komiks mnie nie przekonał - o ile postacie prezentują się nieźle, to tła odmalowane są bardzo prosto, wprowadzając niepotrzebny kontrast.



Za to plakaty są po prostu świetne - sam nie wiem który bardziej mi się podoba: zarówno Mia w stroju nurka (w asyście podobnie wyposażonego królika) jak i dumnie maszerująca z surfingową deską Andrea przedstawione są świetnie.


Jest i kulinarna pracownia - tym razem obędzie się bez gotowania, a efektem naszych kuchennych wysiłków będą aż trzy owocowo-orzeźwiające rodzaje stworzeń - śmieszne cytrusowe ryby, wielosmakowe koniki morskie i urocze jabłeczne kraby. Na zdjęciach wygląda to nieźle, ale wymaga sporej zręczności w posługiwaniu się nożem. Tak czy inaczej, za tę rubrykę należy się pochwała.

Jakby tego było mało, na łamach czasopisma znalazło się miejsce dla kolejnego elementu, który sobie wysoko cenię, czyli "robótek ręcznych" z ostatniej kartki. I tutaj strzał w dziesiątkę - przy pomocy nożyczek szybko stworzymy scenerię dla zabaw lub fotosesji naszych bohaterek (pokój lub plażę). Bardzo proste, ale niezwykle użyteczne, z chęcią przywitałbym podobne rozwiązania w siostrzanych tytułach tego magazynu (np. City czy Ninjago). Kolejny duży plus.


Zapowiedź kolejnego numeru (w kioskach już jutro, czyli 23 lipca!) wypada bardzo obiecująco - "maszyna do lodów z rożkami i owocami" wydaje się być ciekawym i uniwersalnym zestawem.


W ogólnym rozrachunku czerwcowy numer magazynu prezentuje się znacznie lepiej niż się spodziewałem - klockowy dodatek jest przyjemny, plakaty świetne, co w połączeniu z lubianymi przeze mnie rubrykami pozwala mi dostrzec w nim solidnego średniaka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz