wtorek, 2 kwietnia 2019

Recenzja magazynu Lego Ninjago Legacy 1/2019

Już dzisiaj do kiosków trafiło wydanie specjalne magazynu Ninjago skupiające się na wspominkowej serii Ninjago Legacy. Czasopismo jest ma nieco większy format niż standardowy miesięcznik, ale objętość pozostała taka sama. Na początek złe wieści - wydawnictwo kosztuje 19,99 zł. Czy jest warte takiej sumy? Ja nie mam co do tego żadnych wątpliwości, wystarczy spojrzeć na dodatki. A tych jest kilka - limitowana kolekcjonerska karta Mega Power Jay, boosterek zawierający 5 kolejnych kart i minifigurka... Garmadona. Kto by pomyślał, że ten arcyłotr zawita w końcu do magazynu Ninjago? 

Figurka zawiązuje wyglądem do starych setów - ma jednostronnie zadrukowaną główkę i nogi oraz jednostronnie zadrukowany pierwszy tors (wzór przedstawia żebra i mięśnie oraz pas w formie fioletowej szarfy). Tak, pierwszy tors, bo nieliczni niewtajemniczeni mogą nie zdawać sobie sprawy, że Garmadon ma ich dwa, ułożone jeden na drugim (drugi nie jest zadrukowany i ale ma fakturę zbroi). To sprawia, że ten czarny charakter ma aż cztery ręce i w każdej z nich dzierży srebrną katanę, a mimo to figurka nadal zachowuje niezłą stabilność. Na głowie ma hełm typu kabuto z wetkniętą jako klejnot. Figurka jest dość surowa, ale ma w sobie niezaprzeczalny retro-wdzięk (w końcu postać ta przeszła w toku kolejnych sezonów pewną ewolucję, także wizualnie), nadal prezentuje się świetnie i złowieszczo zarazem. Do powagi postaci dostosowano opakowanie - nie jest to zwykły foilpack, a specjalna plastikowa wypraska z efektowną grafiką.



Komiks przedstawia kulisy szkolenia Lloyda na zielonego ninja i jest równie retro jak figurka, co tym razem nie jest już zaletą. Zarówno technicznie jak i treściowo odstaje na minus od tego, co możemy aktualnie oglądać w standardowej linii magazynu Ninjago - historia jest przewidywalna, dialogi nijakie, a żarty dość toporne.


Plakaty są bardzo udane - z jednej strony mamy Nyę i Kaia spowitych odpowiadającymi im żywiołami, a z drugiej bandę wężonów. Dodatkowo na wewnętrznej stronie okładki jest równie efektowny plakat przedstawiający Cole'a i Jay'a, który będzie można połączyć z podobnymi plakatami z kolejnych numerów magazynu Ninjago Legacy (ma ich być w sumie 4). To świetny pomysł i taka efektowna panoramiczna grafika zapewne trafi na niejedną ścianę.



Wieloletni fani Ninjago znajdą w magazynie okazję do sprawdzenia swojej wiedzy o serialu w specjalnych quizach, a dla mniej obeznanych z tematem zawarto w magazynie kilka stron kompendium wiedzy do wycięcia i kolekcjonowania (bardzo fajna inicjatywa!).


W magazynie znajdziemy też zapowiedź kolejnego numeru, który ukaże się 2 lipca, a klockowym dodatkiem do niego będzie minifigurka Mistrza Wu ze złotą laską. Jak dla mnie rewelacja, bo już postać młodego Wu dołączoną do czasopisma uważałem za swoisty przełom w polityce wydawniczej Lego.


Od pierwszej zapowiedzi wiedziałem, że ten numer będzie rewelacją i się nie zawiodłem. Można by kręcić nosem na sosatunkowo wysoką cenę, ale przecież za mniej atrakcyjne wydania specjalne płaciliśmy już analogiczną kwotę. Znakomita figurka, karty kolekcjonerskie, bardzo udane plakaty i garść ciekawych informacji o serii to naprawdę opłacalne zestawienie.

1 komentarz:

  1. Nie zapomnij dodać, że format jest taki jak ten w przypadku magazynów XXL, więc za tą samą cenę, zamiast polybaga dostajemy MEGAdobrą minifigurkę, saszetkę z kartami i złotą kartę. Jak dla mnie to dobra wymiana.

    OdpowiedzUsuń