poniedziałek, 19 sierpnia 2019

Recenzja magazynu Lego Ninjago 8/2019

Wreszcie jest! Wreszcie jest! Sierpniowy numer magazynu z minifigurką Śnieżnego Samuraja to jedno z najbardziej przeze mnie oczekiwanych wydawnictw i nie mogłem się doczekać kiedy dostane go w swoje ręce. Już na wstępie zdradzę, że cały numer jest świetny, a wielka w tym zasługa klockowego dodatku.

Śnieżny Samuraj to minifigurka dokonała - efektowna i spójna z wyglądu, intrygująca jako postać, składająca się z unikalnych elementów i inna niż wszystko, co do tej pory widzieliśmy. Nadruki (dwustronny na główce i torsie, jednostronny na nogach) doskonale łączą japońską estetykę z lodowymi elementami, które skuwają w mroźnym uścisku nie tylko pancerz wojownika, ale i jego twarz (w jednej z wersji). Idealnym dopełnieniem jest niesamowicie efektowny hełm kabuto z klejnotem z lodowego kryształu, estetyka i szczegółowość wykonania jest tu powalająca, bo nawet na bocznych osłonach ma miniaturowe lodowe zdobniki. Upiorne oblicze samuraja i niezdrowy, miętowy kolor jego skóry nie pozostawiają złudzeń co do jego nieludzkiej natury. Nieco gorzej prezentuje się broń - dwustronny lodowy topór sprawia wrażanie mało użytecznego, ale po pozbawieniu go jednego ostrza prezentuje się znacznie sensowniej.


Komiks jest równie efektowny, zarówno graficznie (widzimy mamy wszystkich ninja w strojach z najnowszego sezonu, białe Nindroidy, Śnieżnych Samurajów i ognistego węża) jak i narracyjnie (początkowo towarzyszymy bohaterom w poszukiwaniach informacji w bibliotece Klubu Podróżników, by po chwili śledzić wideodzienniki Clutcha Powersa, a następnie zostać wciągniętym z profetyczną wizję pogrążonego w transie Zane'a). Opowieść jest bardzo widowiskowa i emocjonująca, zawiera też odniesienia do dawnych przygód ninja i co najmniej kilka punktów zaczepienia do potencjalnych kolejnych eskapad.


Plakaty dostosowują się do wysokiego, mistrzowskiego wręcz poziomu czasopisma - na jednym z nich mamy szarżującego Śnieżnego Samuraja, a na drugim kapitalny kolaż wizerunków głównych bohaterów połączonych w jedną postać wojownika. Szczególnie ta druga grafika aż prosi się o miejsce na ścianie.



W przeglądzie ciekawostek na temat głównych bohaterów przyszła kolej na Mistrzynię Wody - Nyę, a ja nieustająco żałuję, że ta rubryka jest podzielona na dwie sąsiadujące strony, a nie skondensowana na jednej kartce, którą można by wyciąć i dołączyć do domowego kompendium wiedzy o Ninjago.



Zadań kreatywnych z ostatniej kartki niestety brak -  znowu wygrały reklamy. Na pocieszenie zostaje nam prosta gra planszowa.


Zapowiedź kolejnego numeru (w kioskach od 3 września) mnie nie zachwyciła. Dostaniemy wprawdzie bardzo ładną minifigurkę Cole'a z ultramłotem, ale będzie ona niemal bliźniacza do tej z numeru 7/2018 (subtelnie różnią się maskami). I znowu fani Ninjago podzielą się na dwa obozy. Kto nie ma zeszłorocznego lipcowego numeru, ten nowego Cole'a kupi bez namysłu, a reszta będzie zachodzić w głowę czy dla nakrycia głowy minifigurki warto kupować czasopismo.



Podsumowanie tego numeru jest bardzo proste: biegiem do kiosków! Rewelacyjna minifigurka oraz świetne plakaty i udany komiks to aż nadto by zakup potraktować jako oczywistą formalność.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz