środa, 14 sierpnia 2019

Recenzja wydania specjalnego Lego Friends 1/2019

Od pewnego czasu w kioskach jest dostępne pierwsze w tym roku wydanie specjalne magazynu Lego Friends w cenie 14,99 zł. Czy podwyższona cena jest rekompensowana zawartością? Moim zdaniem tak.

Dla takiej oceny pierwszorzędne znaczenie ma oczywiście klockowy dodatek, którym w tym przypadku jest "słodki źrebak otrzymujący nagrodę". Tutaj prym wiedzie oczywiście rozbrykana klaczka Dolly z fioletową kokardą na zadzie. Figurka jest ładna, ale ze względu na specyficzną estetykę i proporcje pasować będzie tylko do serii Friends czy Elves. Znacznie ciekawsze są akcesoria - aparat fotograficzny z racji jego powszechności nie zrobi na nikim większego wrażenia, ale puchar, dwa kosze na wodę i paszę (brązowy jest żywcem wyjęty z dawnej serii Castle, więc z łatwością wpisze się podobne klimaty), marchewka (szkoda, że bez natki) i komponenty czerwonego balona (bo to jest balon, prawda?) stanowią cenne nabytki. Pozostałe klocki składające się na stacjonatę (czyli przeszkodę do przeskakiwania) i stanowisko z trofeum są dość typowe (tradycyjne klocki budulcowe, różnokolorowe groszki i różowe kwiatki), ale przez to uniwersalne. Na marginesie trzeba zaznaczyć, że instrukcja zawiera drobną nieścisłość (błękitny przezroczysty groszek jest umiejscowiony inaczej niż nakazuje poprzedni obrazek) - nie wpływa ona nijak na estetykę czy funkcjonalność zestawu, ale stanowi pewne potknięcie. Ogółem jednak zestaw jest bardzo barwny, autonomiczny (to jest umożliwia samodzielną nim zabawę) i ciekawy.


Przewodni temat (tym razem konie) jak zwykle znajduje odzwierciedlenie w treści komiksu. Bohaterki by zdobyć środki na rozbudowę centrum ratunkowego dla morskich zwierząt, które straciły dom na skutek podmorskiej inwestycji Cartera Greena, organizują na molo przejażdżki konne. Na skutek wypadku Dolly dryfuje na prowizorycznej tratwie, a dziewczynki zrobią wszystko by ją uratować. Niestety, ani fabularnie ani graficznie komiks nie wypada dobrze - zastosowane przez Olivię "techniczne" rozwiązanie problemu jest niedorzeczne, a w kadrach uwagę zwracają przede wszystkim skrajnie uproszczone tła (nawet jak na standardy Friends).


Wbrew zachęcającemu z okładki hashtagowi "#piękneplakaty" plakat jest jeden i to dość przeciętny (przedstawia Mię i Stephanie w towarzystwie konia), w dodatku okaleczony, bo należy z jego górnej części wyciąć żetony do zawartej w magazynie gry planszowej. Jakby tego było mało, wspomniana planszówka zajmuje drugą stronę plakatu, co wydaje mi się lokalizacją skrajnie niefortunną. Sama gra jest dość angażująca, choć bazuje na najprostszym planszówkowym mechanizmie .




Bardzo fajna jest część kreatywna zajmująca tradycyjnie ostatnią kartkę magazynu - tym razem możemy samodzielnie złożyć zabawne pudełko na drobiazgi w kształcie końskiej głowy (w dwóch wariantach kolorystycznych). Opis jego wykonania jest bardzo czytelny, a efekt naprawdę robi wrażenie.


Jakby tego było mało, także w środku czasopisma znajdziemy szablon do wycięcia i złożenia stajni dla Dolly. Niestety, lokalizacja jest niefortunna, bo wycinając szablon zniszczymy część przepisu kulinarnego, który znajduje się na drugiej stronie. Na pewno dało się to rozwiązać lepiej.


Pozostając w temacie kulinariów - jak już zasygnalizowałem, także i one są obecne na łamach magazynu. Będziemy mieli okazję przygotować pomysłowe marcepanowe końskie główki w czekoladowej polewie. Przepis wymaga sporej precyzji i jest czasochłonny, ale efekt z pewnością wynagrodzi poniesiony trud.



A jeśli ktoś nadal odczuwa niedosyt w zakresie samodzielnej pracy, może dorysować Olivii stosowny jeździecki strój na przeznaczonej dla tego stronie.

Na plus zaliczam  też fakt, że oprócz łamigłówek w magazynie znajdziemy podstawowe informacje na temat koni. Niestety, rozlokowanie materiałów na łamach czasopisma wyraźnie szwankuje i nie sprzyja kolekcjonowaniu w osobnych kompendiach rubryk, które aż się o to proszą (np. fakty czy kulinaria).

Pora na podsumowanie. Wydanie specjalne magazynu Lego Friends prezentuje się całkiem  atrakcyjnie - dostajemy bardzo fajny klockowy dodatek i spójne treściowo czasopismo (które mogłoby być jednak lepsze, gdyby zadbać o bardziej racjonalny rozkład materiałów). Mam nadzieję, że kolejne wydania specjalne utrzymają podobny poziom (choć brak w tym względzie jakichś zapowiedzi i w tym roku bym się ich nie spodziewał).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz