czwartek, 12 marca 2020

Recenzja magazynu Lego Friends 2/2020

Za najbardziej obiecujące klockowe dodatki z magazynu Friends uważam te pozbawione jakichkolwiek "słodkich" zwierzaków - wtedy zazwyczaj możemy liczyć na solidną dawkę ciekawych akcesoriów. Tak jest i tym razem, bowiem w lutowym numerze bonusem jest stoisko z hotdogami Olivii.




Początkowo estetyka konstrukcji niespecjalnie mnie przekonywała, ale muszę przyznać, że od frontu (od strony klienta) zestaw prezentuje się całkiem nieźle. "Od kuchni" wygląda to nieco gorzej (mniej symetrycznie), ale przekonuje swoim funkcjonalnym ułożeniem. Urzekł mnie minimalizm konstrukcyjny przy jednoczesnym zachowaniu pełnej czytelności poszczególnych elementów - mamy tu grill do smażenia parówek, szczypce do ich przewracania, stojak na bułki, wreszcie miejsce na ketchup i musztardę. Po rozłożeniu na czynniki pierwsze zestaw nie tylko walorów nie traci, ale może i zyskuje, bo naprawdę sporo tu ciekawych klocków. Mamy dwie bułki i tyleż parówek, frytki, "pastylkę" z nadrukiem monety czy efektowny różowy łuk. Wbrew moim obawom dodatek okazał się świetny, zarówno jako konstrukcja do zabawy, jak i dostawca ciekawych klocków.



Plakaty również są bardzo udane, zarówno pod względem kolorystyki, jak i kompozycji. Na pierwszym widzimy dziewczęce trio (Emma, Stephanie i Olivia), w bardzo dynamicznych pozach (zwracają się wprost do widza, co daje ciekawy efekt). Na drugim podziwiamy inny tercet bohaterek (Stephanie, Mia i Andrea) szykujących się do powietrznej podróży.


Komiks mimo zapowiadanej "nowej kreski" i chwalebnego jeśli chodzi o ilość szczegółów poprzedniego numeru, wraca do "friendsowego stylu" czyli starannego odwzorowania postaci na pierwszym planie i macoszego potraktowania tła, przez co trudno oprzeć się wrażaniu pustki bijącej z komiksowych kart. Fabuła też sprawia wrażenie skleconej byle jak - oto Andrea zakwalifikowała się do koncertu debiutantów i organizatorzy oferują jej podróż w dwie strony z całą grupą przyjaciółek luksusowym samolotem oddanym im na wyłączność. Przy okazji dziewczynom przyjdzie rozwiązać zagadkę uciekającego po lotnisku bagażu, a cała przygoda okazuje się nie mieć żadnego związku z dotychczasowymi wydarzeniami. Ot, humorystyczny (w założeniu) i mało logiczny (w rezultacie) epizodzik.

Na ostatniej kartce znajdziemy do wycięcia i złożenia torebkę na przekąski ozdobioną logo Friends i grafiką przedstawiającą bohaterki. Proste ale funkcjonalne i na pewno cieszy bardziej niż kolejna porcja reklam. Znajdziemy też kilka kolorowanek, połączonych z łączeniem kropek i "dorysowankami".

Na łamy czasopisma wracają kulinaria - będziemy mieli okazję wykonać owocowe frytki i shake'a. Receptury są pomysłowe, proste i zdrowe, więc należy się duży plus.

W opisywanym numerze, o dziwo, nie zawarto zapowiedzi numeru 3/2020 (zdradzę, że ukaże się 1 kwietnia i zawierać będzie szkołę dla szczeniaków), ale numeru specjalnego (w kioskach od 3 marca), a w nim dodatkiem jest kot Chico (tak, znowu on!) u weterynarza. Zestaw wygląda obiecująco - mamy tu otwieraną szafkę, strzykawkę, łyżeczkę i nadrukowany płaski klocek-receptę. Nawet uparcie dodawany Chico nadmiernie mi nie przeszkadza, już bardziej cena, bo 14,99 zł to jednak cena zarezerwowana dla periodyków na licencji i wydań specjalnych, a to na pierwszy rzut oka specjalne jest z nazwy. Poczekajmy jednak na drugi rzut oka - może bardziej się do tej propozycji przekonam.

Lutowy numer magazynu Lego Friends oceniam pozytywnie, ale nie oszukujmy się - dominująca w tym zasługa bardzo fajnego klockowego dodatku, choć i plakaty dorzuciły do tego swoje trzy grosze. Dostajemy tutaj to co w dodatkach do tego tytułu najlepsze, czyli ciekawe akcesoria połączone w zgrabny i "bawialny" zestaw. Oby takich jak najwięcej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz